Category Archives: any

Synowie Istvána Széchenyiego

O Istvánie Széchenyi słyszał prawie każdy, kto wpadł do Budapesztu choć na weekend. A jeśli nawet nie słyszał, to przeszedł jego mostem. Z przewodnikiem w ręce albo w telefonie, czy w ogóle bez przewodnika, wyglądało to pewnie tak – stało … Continue reading

Posted in any | Comments Off on Synowie Istvána Széchenyiego

Idąc przed siebie w Tiergarten

Berlin nigdy specjalnie nie garnął mi się do serca, ale z czasem coraz bardziej mnie ujmuje. A to surowym rozmachem bloków i domów towarowych przy Karl-Marx-Alee, które sprawiają wrażenie betonowej makiety (tyle, że w skali jeden do jednego) idealnego, śmiertelnie … Continue reading

Posted in any | Comments Off on Idąc przed siebie w Tiergarten

Kurlandia i chińskie IPR

W przeddzień przesilenia letniego, czyli całkiem niedawno, znalazłem się w gronie łotewskich, litewskich, polskich, chorwackich, słowackich i chińskich przedsiębiorców, doradców i urzędników, w letnim pałacu Ernesta Jana Birona, założyciela domu Bironów, władcy Kurlandii i Semigalii, polityka i awanturnika, który będąc … Continue reading

Posted in any | Comments Off on Kurlandia i chińskie IPR

Literary characters

What I find quite annoying about fiction, no matter what genre, is that characters don’t read. They just don’t. There are no quiet long-weekends spent by sipping wine with few books to read. They don’t even think that much, they … Continue reading

Posted in any | Comments Off on Literary characters

Książki dobre i książki złe: o chińskiej ekspansji, o prawie i o “Smutku wojny”

Przez ostatnie parę lat pisałem na blogu rzadko, a i to tylko dziwne rzeczy (na marginesie – odmierzanie czasu na blogu w latach brzmi niepokojąco). Zaczęło się niewinnie jakoś w 2013, od tego, że opera, feminizm i prawo konstytucyjne są … Continue reading

Posted in any | Comments Off on Książki dobre i książki złe: o chińskiej ekspansji, o prawie i o “Smutku wojny”

Dreams

Last night I dreamt of my own death. Dying was sudden, or at least unexpected, but it was not violent or rushed, so I was conscious of the process. Some  cardiovascular event perhaps, but it  was hard to figure out, … Continue reading

Posted in any | Comments Off on Dreams